Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
.
Przepraszam.
To tak ciezko przechodzi przez gardlo.. Jemu takze.
W zasadzie zamknal kolejny, bardzo wazny etap mojego zycia, nie zdajac sobie chyba z tego nawet sprawy. Chociaz nie wiem. Odyseusz nie jest idiota..
Stosunki miedzy nami z pozoru wclae sie po tym wydarzeniu nie zmienily. Gdyby jednak spojrzec na to z naszego punktu widzenia, wszystko jest inne. Nawet spojrzenia, ktore juz nigdy sie nie spotkaja. Na zewnatrz jak zwykle: serdeczni przyjaciele. W srodku zas walka. W kazdym z nas z samym soba.
Nie umiem nawet podniesc na niego glosu. Nie akceptuje zadnych, chocby najmniejszych przejawow agresji. W zyciu klocilem sie z kims dwa razy: z Lukaszem i Odysem wlasnie. Z Bratem, gdy w wyniku tej "klotni" spadlem z balkonu i wyladowalem w spitalu ze zlamanie otwartym lewej reki, a z Odysem - gdy godzine po tej ostrej wymianie zdan zamieszkal chwilowo u znajomego.
Wydaje sie, ze teraz wlasnie powinienem wystawic jego rzeczy przed drzwi, z karteczka: "nie wracaj". Ale nie. Dlaczego? Bo on.. nie jest tego wart. Moj najlepszy przyjaciel, osoba, ktorej ufalem bezgranicznie. Przez dziesiec lat mojego zycia. Umialem zostawic dla niego wszyskto, co zakodowalem w Polsce, by uciec do Szwecji. Kochalem go przez dwa lata swojego dziecinstwa. Jednak wiedzialem, ze on jest hetero. Wiec mi przeszlo. To zauroczenie.
Mawiaja, ze prawdziwa przyjazn przetrwa wszystko. Czy dlatego wiec wciaz sie do niego usmiecham? Tego nie wiem. Chociaz czasem wydaje mi sie, ze to dlatego, ze on.. Nie zasluzyl sobie na widok moich lez. Zniszczyl w tamtej chwili na tyle wiele, by juz nigdy ich nie widziec. Okej, wtedy plakalem. Bo coz innego mi w tej bezradnosci pozostalo? Teraz jednak udaje, jakby mnie to wcale nie ruszalo. W nocy wloczac sie po miescie z butelka czystej, by obudzic sie pod jakims drzewem. Jak ostatni wyrzutek spoleczny.
Czy on jest w ogole wart tego, co ze soba robie? Nie wiem. Chyba nie. Ale czasem nie mam sily inaczej. Mialem powazne problemy z alkoholem i jestem tego swiadomy. Wiem tez, ze juz ich nie mam. A raczej nie tak silnie. Od kiedy zacalem pracowac, ograniczylem picie. Wczoraj pierwszy raz od czasu, gdy wrocilem do Matty'ego, "zalalem sie w trupa". Mam wyrzuty sumienia - i to pozadne. Jednak.. Boze moj. Juz nawet Ciebie w tym wszystkim nie czuje. Oddalilem sie od Ciebie. Bardzo..
Boje sie, ze w tym wszystkim stracic moge mojego Ryuuzakiego. Ja Ciebie tak bardzo kocham.. Musisz jednak zrozumiec, Matty, ze ja takze trace wiare. Wiare, nadzieje, sily. Nie jestem czlowiekiem ze stali. Sa tylko dwie rzeczy, ktore sa w stanie mnie doszczetnie zabic. Jedna z nich zrobil Odyseusz. Do tego stopnia, ze nie zaufam pod tym katem juz zadnemu czlowiekowi. Nie boli mnie to, co on zrobil. To w koncu nic takiego zlego, by sie wydawalo. Ja jednak pod niektorymi postaciami jestem bardzo dleikatny psychicznie. A tu jest jeden z dwoch moich najslabszych punktow. W tym wszystkim boli mnie tylko to, ze.. No wlasnie. I tu cisza. Bo wciaz nie umiem jeszcze o tym mowic. Mattus.. Kocham Cie. Nieszczescia chodza parami.. Coraz mocniej to widze. Gdy u Ciebie jest zle, wali sie u mnie. I na odwrot. A mogloby.. Choc raz jeden byc idealnie dobrze..
Odysie.. Wiedz, ze mnie zabiles. Unicestwiles we mnie kolejna rzecz. Nawet teraz,gdy widze Twoje spokojne spojrzenie, zatsanawiam sie, ile w Tobie pozostalo dawnego Odysa. Przepraszam, w tobie. Bo szacunku takze do ciebie juz nie mam. Mam wrazenie, ze ty juz nie jestes Odyseuszem. Mozesz byc Andreasem.. W koncu mowiles o tje czesci siebie. Ale zawsze z oczami gdzies ponad moim ramieniem. Tak cicho, wrecz szeptem. Z przeszklonymi oczami. Moze to wlasnie chwila, w ktorej musialem go poznac..? Jesli tak, to prosze cie. Oddaj mi mojego przyjaciela!
Matty.. Prosze, nie badz na mnie zly.
I nie zostawiaj mnie.
Po prostu.. Czekaj. Poczekaj na mnie..
Niedlugo porozmawiamy.
Jak wroca mi sily.
Kocham Cie.
Bardzo..
Dadi. 9/10/2008 10:45:33 [
Powrót]
Skomentuj.
Cześć.Tak to prawda,tylko chwile sa w życiu piekne i idealne.A to co piękne nie trwa długo przeważnie.Dlatego trzeba cieszyć się tym co się ma.Sam to napisałeś ;)Wiem czasami trudno jest,cos boli,przeszłość,ktoś nas rani i cięzko jest się uśmiechać.Ale spróbuj,mimo wszystko :) Ja wczoraj przeczytałam cos na swoim b. co sprawiło,że zrobiło mi się przykro.Myślałam,że to już koniec i to się więcje nie powtórzy ale to wróciło,a raczej ten ktoś wrócił.nie wiem już co mam o tym myśleć.nie wiem kto to jest,mam tylko przypuszczenia.Ale boli to,że ktoś takie rzeczy pisze.Zemsta,chęć komuś dopiec.Nie wiem.Pogubiłam się w tym.
Pozdrawiam
gosiek 11/10/2008 12:59:12
| brak www IP: 83.29.97.76
siły na pewno Ci kiedyś Kochany wrócą. ale przeszłości się nie cofnie i to najbardziej boli. a jak boli Ciebie, to cząstka mnie także odczuwa ten ból..
Łukasz taki był - nie lubił się kłócić, jak widać Ty też.
Dlatego jesteście najwspanialszymi Aniołami w moim życiu.
pees. Dadi.. zawsze pewna część duszy pozostanie taka sama.. chociaż część pozotanie człowiekiem, ktorego poznałam.. a reszta...?
będzie tak jak zechce Los.
Jagoda 9/10/2008 19:56:23
| brak www IP: 83.6.225.147
nigdy nie będzie idealnie. nie jest. nie było. i nie będzie. idealne są tylko chwile. a później się burzą. same. bo... bo nic nie było nie jest i nie będzie idealne.
Garcia Leanne 9/10/2008 18:44:19
| brak www IP: 80.6.149.188
hm. spróbowałam marihuany tylko raz w zyciu.
nie chce już więcej. to nie dla mnie...
Garcia Leanne 9/10/2008 18:38:40
| brak www IP: 80.6.149.188
.
"Ty zas zbuduj sobie Arke..."
Powered by :
blog4u &
wrzuta
Strona glowna.
Zajrzało:4839
Ksiega odwiedzajacych. (2)
Przejrzyj.

Pamietnik mlodego teologa-geja.
Do ulubionych ; >
rdz6kropka14
-Po co?
-Co po co?
-Znajomi.
-Co?
-Co: co?
-Co: co co?
-Matty.
Czesc. Na imie mam Ivan (Dadi), urodzilem sie w roku '86, zamieszkuje niewielkie miasteczko w Szwecji. Fanatyk muzyki reggae, japonskiej, bluesa, klasycznej i screamo. Gram na gitarze oraz perkusji, interesuje sie teologia - pod tym tez kierunkiem rozwijam swoj zawod, pod postacia nauczycielska.
Ulubieni
Linki i stronki
Archiwum
2008XIIXIX
Lay & html by
lucky06
.
Przepraszam.
To tak ciezko przechodzi przez gardlo.. Jemu takze.
W zasadzie zamknal kolejny, bardzo wazny etap mojego zycia, nie zdajac sobie chyba z tego nawet sprawy. Chociaz nie wiem. Odyseusz nie jest idiota..
Stosunki miedzy nami z pozoru wclae sie po tym wydarzeniu nie zmienily. Gdyby jednak spojrzec na to z naszego punktu widzenia, wszystko jest inne. Nawet spojrzenia, ktore juz nigdy sie nie spotkaja. Na zewnatrz jak zwykle: serdeczni przyjaciele. W srodku zas walka. W kazdym z nas z samym soba.
Nie umiem nawet podniesc na niego glosu. Nie akceptuje zadnych, chocby najmniejszych przejawow agresji. W zyciu klocilem sie z kims dwa razy: z Lukaszem i Odysem wlasnie. Z Bratem, gdy w wyniku tej "klotni" spadlem z balkonu i wyladowalem w spitalu ze zlamanie otwartym lewej reki, a z Odysem - gdy godzine po tej ostrej wymianie zdan zamieszkal chwilowo u znajomego.
Wydaje sie, ze teraz wlasnie powinienem wystawic jego rzeczy przed drzwi, z karteczka: "nie wracaj". Ale nie. Dlaczego? Bo on.. nie jest tego wart. Moj najlepszy przyjaciel, osoba, ktorej ufalem bezgranicznie. Przez dziesiec lat mojego zycia. Umialem zostawic dla niego wszyskto, co zakodowalem w Polsce, by uciec do Szwecji. Kochalem go przez dwa lata swojego dziecinstwa. Jednak wiedzialem, ze on jest hetero. Wiec mi przeszlo. To zauroczenie.
Mawiaja, ze prawdziwa przyjazn przetrwa wszystko. Czy dlatego wiec wciaz sie do niego usmiecham? Tego nie wiem. Chociaz czasem wydaje mi sie, ze to dlatego, ze on.. Nie zasluzyl sobie na widok moich lez. Zniszczyl w tamtej chwili na tyle wiele, by juz nigdy ich nie widziec. Okej, wtedy plakalem. Bo coz innego mi w tej bezradnosci pozostalo? Teraz jednak udaje, jakby mnie to wcale nie ruszalo. W nocy wloczac sie po miescie z butelka czystej, by obudzic sie pod jakims drzewem. Jak ostatni wyrzutek spoleczny.
Czy on jest w ogole wart tego, co ze soba robie? Nie wiem. Chyba nie. Ale czasem nie mam sily inaczej. Mialem powazne problemy z alkoholem i jestem tego swiadomy. Wiem tez, ze juz ich nie mam. A raczej nie tak silnie. Od kiedy zacalem pracowac, ograniczylem picie. Wczoraj pierwszy raz od czasu, gdy wrocilem do Matty'ego, "zalalem sie w trupa". Mam wyrzuty sumienia - i to pozadne. Jednak.. Boze moj. Juz nawet Ciebie w tym wszystkim nie czuje. Oddalilem sie od Ciebie. Bardzo..
Boje sie, ze w tym wszystkim stracic moge mojego Ryuuzakiego. Ja Ciebie tak bardzo kocham.. Musisz jednak zrozumiec, Matty, ze ja takze trace wiare. Wiare, nadzieje, sily. Nie jestem czlowiekiem ze stali. Sa tylko dwie rzeczy, ktore sa w stanie mnie doszczetnie zabic. Jedna z nich zrobil Odyseusz. Do tego stopnia, ze nie zaufam pod tym katem juz zadnemu czlowiekowi. Nie boli mnie to, co on zrobil. To w koncu nic takiego zlego, by sie wydawalo. Ja jednak pod niektorymi postaciami jestem bardzo dleikatny psychicznie. A tu jest jeden z dwoch moich najslabszych punktow. W tym wszystkim boli mnie tylko to, ze.. No wlasnie. I tu cisza. Bo wciaz nie umiem jeszcze o tym mowic. Mattus.. Kocham Cie. Nieszczescia chodza parami.. Coraz mocniej to widze. Gdy u Ciebie jest zle, wali sie u mnie. I na odwrot. A mogloby.. Choc raz jeden byc idealnie dobrze..
Odysie.. Wiedz, ze mnie zabiles. Unicestwiles we mnie kolejna rzecz. Nawet teraz,gdy widze Twoje spokojne spojrzenie, zatsanawiam sie, ile w Tobie pozostalo dawnego Odysa. Przepraszam, w tobie. Bo szacunku takze do ciebie juz nie mam. Mam wrazenie, ze ty juz nie jestes Odyseuszem. Mozesz byc Andreasem.. W koncu mowiles o tje czesci siebie. Ale zawsze z oczami gdzies ponad moim ramieniem. Tak cicho, wrecz szeptem. Z przeszklonymi oczami. Moze to wlasnie chwila, w ktorej musialem go poznac..? Jesli tak, to prosze cie. Oddaj mi mojego przyjaciela!
Matty.. Prosze, nie badz na mnie zly.
I nie zostawiaj mnie.
Po prostu.. Czekaj. Poczekaj na mnie..
Niedlugo porozmawiamy.
Jak wroca mi sily.
Kocham Cie.
Bardzo..
Dadi. 9/10/2008 10:45:33 [Powrót] Skomentuj.
Cześć.Tak to prawda,tylko chwile sa w życiu piekne i idealne.A to co piękne nie trwa długo przeważnie.Dlatego trzeba cieszyć się tym co się ma.Sam to napisałeś ;)Wiem czasami trudno jest,cos boli,przeszłość,ktoś nas rani i cięzko jest się uśmiechać.Ale spróbuj,mimo wszystko :) Ja wczoraj przeczytałam cos na swoim b. co sprawiło,że zrobiło mi się przykro.Myślałam,że to już koniec i to się więcje nie powtórzy ale to wróciło,a raczej ten ktoś wrócił.nie wiem już co mam o tym myśleć.nie wiem kto to jest,mam tylko przypuszczenia.Ale boli to,że ktoś takie rzeczy pisze.Zemsta,chęć komuś dopiec.Nie wiem.Pogubiłam się w tym.
Pozdrawiam
gosiek 11/10/2008 12:59:12
| brak www IP: 83.29.97.76
siły na pewno Ci kiedyś Kochany wrócą. ale przeszłości się nie cofnie i to najbardziej boli. a jak boli Ciebie, to cząstka mnie także odczuwa ten ból..
Łukasz taki był - nie lubił się kłócić, jak widać Ty też.
Dlatego jesteście najwspanialszymi Aniołami w moim życiu.
pees. Dadi.. zawsze pewna część duszy pozostanie taka sama.. chociaż część pozotanie człowiekiem, ktorego poznałam.. a reszta...?
będzie tak jak zechce Los.
Jagoda 9/10/2008 19:56:23
| brak www IP: 83.6.225.147
nigdy nie będzie idealnie. nie jest. nie było. i nie będzie. idealne są tylko chwile. a później się burzą. same. bo... bo nic nie było nie jest i nie będzie idealne.
Garcia Leanne 9/10/2008 18:44:19
| brak www IP: 80.6.149.188
hm. spróbowałam marihuany tylko raz w zyciu.
nie chce już więcej. to nie dla mnie...
Garcia Leanne 9/10/2008 18:38:40
| brak www IP: 80.6.149.188